rękodzieło, zdjęcia, wrażenia różne
RSS
środa, 15 kwietnia 2009
Krwawy trzonek i inne takie

      Kuchnia, umiłowany zakątek mojego rodzonego męża. Gotuję na niej obiadki, czasem na blasze upiekę proziaki. Zimą dogrzewamy przy niej zziębnięte odwłoki. Niepodal jest zapiecek, na którym dokańczamy leniuchowego dzieła. Przy kuchni, na dole, widnieje podręczna siekierka do szczapek na rozpałkę. Wygląda nieco groznie z tym krwiście czerwonym trzonkiem, lecz naprawdę narzędzie to nie nosi brzemion czynów okrutnych.  Jeżeli już jakiś sprzęt kuchenny miałby stanąć na ławie oskarżonych, to jedynie drewniane łyżki w malowanym garnku...

Okienko, z lekka obgryzione,  znalazłam w graciarni u teściów.  Przybiłam worek po ziemniakach, gustowną firaneczkę, jakieś kłosy, namalowałam kwiatki i jest...okno na świat :)  

Mam jeszcze jedno takie, ale nie mam jeszcze pomysłu.

Zbieram aniołki. Wierzę, że pewnego dnia dane mi będzie zobaczyć  prawdziwego anioła, który tak naprawdę różni się od tych dekoracyjno- prezentowych. 

A tu bejcą do drewna i konturówką do szkła napisałam fragment psalmu : "Albowiem aniołom swoim polecił, aby cię strzegli na wszystkich drogach twioch..."

Wierzę, że jestem strzeżona.

20:09, kasieq1969
Link Komentarze (1) »
wtorek, 31 marca 2009
To co, że ze Szwecji

 

aaaaa, no  bo co z tego, że zdjęcia są z różnych parafii? Tylko pozornie, gdyż wszystkie  pochodzą z wakacji.

Jakoś niedawno były te ostatnie (wakacje) ... już nie wiem czy to dobrze, czy niekoniecznie.

Wrzucam zdjęcia, bo nic ciekawego ostatnio nie spłodziłam. Chyba, że wagon krokietów  z pieczarkami i kapustą. Dzisiaj czuję się i "pachnę" jak krokiet.  Mam nadzieję, iż dane mi będzie w nocy nie śnić krokietowo. 

Eeeee, oddalam się, bo bredzę. Jutro podpiszę  zdjątka.  Sleep well :)

 

 

Powrót z randki kajakiem po Odrze. Rewelacja i nawet nie było wirów, których tak się bałam. Polecam !

 

No widać , że jabłka. Ciekawe było jeno to, iż wisiały sobie na chudziutkiej i malutkiej jabłonce.

 

Pomidory, nie z "Biedronki", tylko z ukochanych Drzewiec.

 

Żabiniecki kotek obgryzek. Taki jak z  bombonierki.

 

Gdzieś koło Puszczy  Rzepińskiej. Zwłoki pomostu przy równie nieżywym ośrodku z  czasów PRLu. 

Ale tam był horrorystyczny klimat :(

 

Pisanki na odrzańskim piasku.

 

To moje stópki :) Wyglądają, jakby były wypukłe, ale to tylko z pozoru. Faktycznie są wklęsłe, lecz  piasek był mokry i ot...wyjszło tak fajowo.

Czyżby lekki platfus ?

 

21:09, kasieq1969
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 marca 2009
Tęsknię

 Zaszalałam!

Wszystko z winy rozkokoszonej za bardzo zimy. O, ocieram sią o wyższą poezję !

Wracając do zimy, otóż aby nie oszaleć w oczekiwaniu na wiosnę, uciekam w Bieszczady. Oczywiście tylko w wyobrazni.

Miłość do tych stron wyssałam z mlekiem matki i...ojca :) Co więcej, zaraza ta dopadła również mojego męża i nasze córki. I jakoś nie chcemy wyzdrowieć.

Bieszczady dla mnie to mieszanka niezwykłej historii, wspomnień rodziców i moich zachwytów.

Z pewnością są na  ziemi piękniejsze miejsca, ale to jest tak bardzo moje.

 

 

 Nie wiem co to jest, ale jest ładne , no i bieszczadzkie. 

Jak w Hobbitonie.

W tej bacówce kupowaliśmy sery. Pychota ! Ale tam było dymu. Szczypało w oczy, gryzło w gardziel, a baca uwędzony jak doborowy oscypek. Pewnie jego "baba" nie traci finansów na wędzonki, tylko pozwala chłopu zamieszać reką zupę i zapach jak sie patrzy !!!

Liść szwajcarski:)

Za samym PRLem to ja nie tesknię, ale  w tych właśnie czasach poznawałam te rejony i sentyment pozostał. 

Moja teściowa! Wszystkim życzę takiej "drugiej" mamy. Kobieta wyluzowana, tolerancyjna, ciepła, szalona,kolorowa i niezwykle ufna. Tutaj mama na kamieniu robi za fokę :)

Powrót z wyprawy kajakowej po Solinie. Ręce miałam do ziemi...

Za tym też tesknię, choć nie korzystałam.

 

Okolice Wielkiej Rawki. Ukochane połoniny.

Jest coś niezwykłego w połoninach...chodzi się jak po kręgosłupie olbrzymiego stwora.

10:41, kasieq1969
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 marca 2009
Decoupage, czyli wprawki

Deseczka na kolczyki.

 

Pierwsze lusterko i w ogóle mój decoupagowy debiut. Wszystko pod okiem Agi. Niech żyje, niech żyje !!!

To dzieło zrobiłam dla mojej starszej córki. Teraz pod kolor lustra trzeba "tylko" dopasować ściany i mebelki :)

A tak w ogóle, to Justek i Gosia są niezwykle wdzięcznymi fankami mej twórczości ludowej.

 

Wieszaczek na kolczyki, klucze i co komu pasuje. Tak naprawdę, pierwotnie dzieło to służyło za deskę do krojenia :)

Ponoć potrzeba jest matką wynalazków.

Cierpię na brak przedmiotów do decoupagu:(  Przewaliłam już garderobę, spiżakę i garaż... zima. Mam, na szczęście, dachówki :)

 

 A teraz krótki kurs, jak nie należy ładować zdjęć :

1.  nie zmniejszaj na pałę, cokolwiek to oznacza... a u mnie oznacza 22% zawsze, bo tak mnie Aga nauczyła,

2. nie bój sie komputera, że np. wybuchnie, bo ponoć predzej komputer nas zniszczy niż my jego ( tę myśl "palmowego liścia" usłyszałam wczoraj od Gosi M, gdy wykazywałam  techniczne lęki )

Więcej grzechów nie pamiętam i postanawiam się poprawić i więcej nie wrzucaś niewymiarowych zdjęć. Amen :)

 

 

 Drugie lusterko w mojej karierze... może kiedyś będzie w  muzeum ?

18:54, kasieq1969
Link Komentarze (2) »
Dachówkowo cd.

 

 

 

Tę dachówkę popełniłam dla mojej Goszki, młodszej córki, jako wpomnienie dziecięcych, waniennych wyczynów :)  Więcej nie mogę napisać, bo zdradziłabym rodzinny sekret. W każdym razie, na słowo " kolecek" kręci mi się łza w oku...

Dlaczego nasze dzieci tak szybko rosną ? 

18:19, kasieq1969
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7