rękodzieło, zdjęcia, wrażenia różne
RSS
poniedziałek, 08 czerwca 2009
Bajka o gotowanych kolczykach

Niedawno, niedawno temu, gdy okazało się, że brakuje mi materiału do pracy twórczej, przyszedł mi do głowy ciekawy pomysł. Gosi M pozostał "wagonik" kółeczek z  różowej masy perłowej, które samotne i zgnębione marzyły, aż ktoś je przygarnie pod strzechy. Ja zaś tęskniłam za klejem, serwetkami i brudnymi łapami. Tak więc jakiś cudem, obie te tęsknoty spotkały sie pewnego dnia we wrzątku przy kuchence.

Ileż było radosci, gdy okazało się , iż ów bielizniany róż odchodzi w niepamięć wraz z parą...

ooooo, resztę bajki za kilka dni, bo jadę na konferencję..... do napisania Kochani.  cmok cmok :)))

No, już jestem. Było niezwykle, wesoło, czasem tajemniczo, czasem poważnie, ale co najważniejsze, to jakoś tak blisko nieba...  Bóg jest naprawdę zachwycający !

A co do bajki.... Otóż owego dnia, gdy szczęśliwie zlazł...........................Znowu muuuszę przerwać, bo znowu wyjeżdżam. Sorry. :((  see you soon :))

Już jestem. Wróciłam. Tym razem balowałam na pikniku nad Odrą.

 W tej chwili po domostwie galopuje stado tych, co łakną i pragną piłkarzyków bardziej niz sprawiedliwości. Ja jakoś nie podzielam tych pragnień i ulotniłam się po angielsku.

Tak więc, gdy wygotowało się większość majtkowego różu, potraktowałam kółeczka drucianą myjką do naczyń, by na zawsze usunąć nawet niewielkie znamiona jadowitego koloru. Potem to już sama przyjemność, czyli naklejanie serwetek. Jeszcze tylko Gosieńka dokona "powiesin" na srebrnych zawieszkach i gotowane kolczyki gotowe do użycia (spożycia:).

Niestety, ta bajka nie jest ilustrowana, bo zapomniałam udokumentować moich poczynań:(  Jeżeli ktoś będzie zainspirowany do podobnych manewrów kulinarno-twórczych, to służę radą i niewielkim doświadczeniem.

Kolczyki można skosztować na stronce Gosi M (w moich zakładkach kliknij: Gosiula).

 Pozdrawiam i życzę smacznego :)

 

08:13, kasieq1969
Link Dodaj komentarz »