rękodzieło, zdjęcia, wrażenia różne
Blog > Komentarze do wpisu
Ruda rządzi.

Kotka czuje się u nas coraz lepiej.

Przeżylismy kilka konfliktowych momentów, gdy Bema (nasz owczarek niemiecki) obraziła się na nas śmiertelnie. Oczywiście za kota. Nie reagowała na zachęty, komendy i wabiki. Siedziała tyłem do nas i udawała, że podziwia przyrodę. Kwiczeliśmy ze śmiechu :))

Potem nadszedł stresujący wieczorek zapoznawczy, czyli Bema miała stanąć oko w oko z adoptowanym futrzakiem. Tak na marginesie, naprawdę dostalismy papiery adopcyjne na kota:) Koniec świata !!!

No i ( nie zaczyna się od "no i ")  Bema zrobiła wejście smoka: na widok kota oblizywała się nieprzyzwoicie, wykazywała nadpobudliwość ruchową i na powitanie zamiast przyjacielskiego uścisku łapy, złowrogo kłapnęła zębami nad głową nieświadomej Rudej.

Wszyscy zgromadzeni na wieczorku zawyli z przerażenia, tylko kicia miała wszystko w głębokim poważaniu...ziewnęła i majestatyczno-lekceważącym krokiem oddaliła się w pielesze.

Potem jeszcze kilka dni wszyscy, prócz kota, żyliśmy w stresie, czy aby Bema nie odkręci zwierzynie adoptowanej głowy. Zdarzyło się jej jeszcze ze dwa razy "uśmiechnąć się" nieszczerze do Rudej, ale wygląda na to, że już pogodziła się z bolesną prawdą o nowym lokatorze.

Teraz kicia, bez krępacji, okupuje fotel przy kominku, skacze jak wariatka po całej chałupie, przemawia do ptactwa za oknem ( to jest prawdziwy odjazd, powaga!!! Ruda otwiera paszczę jakby gadała i do tego wydaje dziwaczne pomruki. Planujemy to nagrać i podłozyć jej głos. Już płaczę ze śmiechu :)), nie chce jeść suchej karmy, rysuje nam dłonie i kolana, strzępi obicia foteli i przegąda się w kiblu.

Ale myszy nie widać !!!! Nie wiem, czy schowały się na strychu, czy przeprowadziły do sąsiadów... Ważne, że nie widzę żadnych śladów mysich zbrodni w kuchni i salonie.

No (nie zaczyna się od "no") a teraz kilka chwil zatrzymanych w kadrze:

 

Chyba jej dobrze.

" symbioza równoległa"

"Dlaczego mi to zrobiliście?"

Ten kwiatek padł ofiarą kocich manewrów : jest nieustannie dręczony wspinaczką, dłubaniną i...

demolką :(

padła ze zmęczenia...oczywiście w pościeli

Lubię zimę...w tym roku szczególnie na obrazkach...już mi wystarczy...Bema chyba też ma jej dość po pachy...

no właśnie...

środa, 13 stycznia 2010, kasieq1969

Polecane wpisy

  • Przeprowadzka

    No i się narobiło! Muszę, nie muszę się przenieść na bloggera. Ponoć tam jest łatwiej ...ponoć... Póki co nie jest łatwiej, a chociażby z tego powodu, że nie po

  • Pamiętam, pamiętam.

    Aga znowu mnie wkopała! Ta kobieta niezmordowanie czuwa nad moim rozwojem komputerowym. Tym razem kazała mi przeorać pamięć komputera i wydłubać najstarsze zdję

  • Rzecz o mężu rodzonym.

    Proszę Wycieczki ! Dziś odbędziemy lekcję poglądową na temat szyszkarstwa "czubkowego" w lubuskiem. Proszę nie mylić tej bardzo niebezpiecznej pracy z jesiennym